Czołgi Wojska Polskiego

Norbert Bączyk

Oceniając stan polskich wojsk pancernych można napisać, że wciąż są one – zresztą jak całe Wojska Lądowe – strukturalnie rozbudowane ponad miarę, czy będąc bardziej precyzyjnym, ponad finansowe i kadrowe możliwość MON. Wojska te podlegają też stałym, wręcz rytmicznym fluktuacjom, a okresy intensywnej modernizacji i wzrostu potencjału bojowego przeplatają się z okresami stagnacji. O ile zatem początek polskiej obecności w NATO to krzywa wznosząca (umowa z 2002 roku na Leopardy 2 – zobacz szerzej, wysoka gotowość bojowa 10. BKawPanc w latach 2003–2006, opracowanie nowych wzorów amunicji itp.), to już drugą połowę pierwszej dekady XXI wieku, a zwłaszcza lata 2007–2010, uznać można za poważny regres. I znów, w latach 2011–2013 nastąpiła poprawa, skutkiem czego została zawarta umowa na kupno drugiej partii Leopardów, uruchomiony został program Leopard 2PL czy też kontrowersyjny projekt WWB Gepard. Kolejne lata to kontynuacja tych przedsięwzięć, z rosnącymi opóźnieniami wybranych programów i wieloma pytaniami, co do zasadności przyjętych rozwiązań.

Nie można zaprzeczyć, że mimo wspomnianych fluktuacji, od czasu wejścia do NATO potencjał pancerny Wojska Polskiego ulega powolnej, ale stopniowej redukcji. Widać to bardziej nie po ilości wciąż posiadanych czołgów, gdyż tych w ciągu ostatnich 18 lat nie ubyło (jeszcze!) aż tak dużo, co w konsekwentnie realizowanej polityce wojskowych planistów, którzy już w 2002 roku uznali dotąd podstawowe czołgi typoszeregu T-72/PT-91 za nieperspektywiczne. Skutkiem owej fundamentalnej konkluzji od tego czasu zaniechano w krajowym przemyśle zbrojeniowym dalszych zakupów takich czołgów, przez pewien czas negując nawet potrzebę ich remontów, rezygnując z modernizacji czy dużych zakupów amunicji armatniej kal. 125 mm, w tym nowocześniejszych niż posiadanie pocisków przeciwpancernych. Uczyniono tak, choć doskonale wiedziano, że co najmniej aż do 2018 roku ten typoszereg czołgów stanowić będzie najliczniejszą grupę w krajowych arsenałach. Pozwalała na to jednak ocena niskiego zagrożenia wojną u granic naszego kraju oraz przyznanie priorytetu innym programom modernizacyjnym. Pełnej odpowiedzi, co w zamian za czołgi T-72/PT-91, jak dotąd nie znaleziono. Jedynie Strategiczny Przegląd Obronny z 2004 roku udzielał na to pytanie jasnej odpowiedzi – nic. Po prostu następców dla T-72 nie zamierzano szukać, po 2020 roku potencjał wojsk pancernych stopniowo miał być ograniczany do ok. 400 czołgów klasy Leopard 2 lub konstrukcji analogicznej, których pozyskanie w międzyczasie zaplanowano. Uznano, bardzo zasadnie, że Polski na więcej czołgów po prostu nie będzie stać. Chciano mieć przy tym ok. 400 czołgów nowoczesnych i w pododdziałach o wysokiej gotowości bojowej, zamiast np. 1000 przestarzałych czołgów w magazynach, w dużej mierze niesprawnych, bez obsad, odpowiednich zapasów amunicji itp., które i tak generowałyby znaczne kwoty wegetatywne, blokując pieniądze potrzebne w wojsku gdzie indziej. Oczywiście takie myślenie wynikało z postrzegania wojsk jako małej, w pełni profesjonalnej i zawodowej siły zbrojnej, nie zaś armii opartej o mobilizację powszechną. Ów model miał swoje plusy i minusy. Urealniał gotowość wojsk do działań w ramach nagłego kryzysu, ale czynił je bardzo wrażliwymi na straty, których nie można byłoby w praktyce uzupełniać.

Założenia SPO z początku XXI wieku nie zostały ostatecznie w pełni wdrożone. Podczas gdy większość zachodnich krajów NATO poszło w kolejnych latach właśnie taką drogą, swe niegdyś potężne arsenały pancerne redukując do raptem 200–400 czołgów, w Polsce Wojska Lądowe wciąż utrzymywano i utrzymuje się w bardzo rozbudowanych strukturach. Posiadanie aż 11 brygad ogólnowojskowych, 11 batalionów czołgów i 23 batalionów piechoty zmechanizowanej skutkuje niemożnością wyposażenia ich wszystkich w nowoczesny sprzęt. Spośród batalionów czołgów tylko cztery mają względnie nowoczesne wozy, spośród batalionów piechoty zaledwie pięć doczekało się dotąd przezbrojenia w Rosomaki. A mowa o procesach, których realizacja zajęła ostatnich 15 lat, kosztowała już kilkanaście miliardów złotych i jak widać skutkowała przezbrojeniem mniej niż 10 pododdziałów szczebla batalionu, czyli mniej niż 1/3 wojsk. Ta rozbieżność możliwości budżetowych, niemogących pogodzić ze sobą bieżącego utrzymywania armii we właściwym poziomie gotowości bojowej z jej nadmiernie rozbudowanymi strukturami była szczególnie widoczna w pierwszej dekadzie XXI wieku, później, wraz ze stałym wzrostem budżetu MON, uległa pewnemu osłabieniu, ale jest dostrzegalna nadal. Symbolem tego w Wojskach Lądowych są ponad 30-letenie, niemodernizowane czołgi T-72 i bojowe wozy piechoty BWP-1.

Współczesny potencjał pancerny Wojska Polskiego szerzej jest opisany w numerze Wozów Bojowych Świata pt. „Czołgi Wojska Polskiego”

Spis treści:
Norbert Bączyk, Czołgi Wojska Polskiego, s. 4
Jarosław Wolski, Od Leoparda 2A4 do Leoparda 2PL, s. 32
Tomasz Kwasek, PT-91 Twardy, s. 72

regulamin

Poprzez kontynuację wyrażasz zgodę na używanie cookies. więcej informacji / more info

Poprzez akceptację wyrażasz zgodę na używanie cookies np. byśmy mogli lepiej dostosować wyświetlanie treści do oczekiwań naszych czytelników. The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij / Close