Nowy lider Boko Haram?

Kamil Szuleko

Dotychczasowy lider Boko Haram Abubakar Shekau - materiał pochodzi z jednego z filmików propagandowych wypuszczanych przez organizacje.

5 sierpnia tego roku, do mediów dostały się zaskakujące informacje, jakoby Abubakar Shekau został usunięty z roli lidera organizacji terrorystycznej Boko Haram i zastąpiony przez Abu Musaba Al-Barnawiego. Nowy lider jest według niektórych źródeł synem założyciela grupy, Mohammeda Yusufa. Shekau natychmiast zdementował te pogłoski, jednak terroryści podzielili się obecnie na dwa obozy. Czy wewnętrzne rozłamy pozwolą władzom Nigerii pokonać zamachowców, czy może doprowadzą do jeszcze większego chaosu?

Nowy dowódca został zaprezentowany w Al-Nabie, oficjalnym magazynie tzw. Państwa Islamskiego. Wydaje się zatem, że Shekau stracił zaufanie swoich przełożonych. Najbardziej prawdopodobnym, przytaczanym zresztą przez Barnawiego, powodem takiego obrotu sprawy jest kwestia zabijania muzułmanów. Dotychczasowy przywódca słynie z ogromnego okrucieństwa i bezkompromisowości, mordując wszystkich ludzi, którzy wyrazili najmniejszy sprzeciw wobec polityki Boko Haram. Tzw. Państwu Islamskiemu z oczywistych względów nie odpowiada tak wielki rozlew krwi wśród własnych wyznawców. Byłemu zastępcy Yusufa zarzucane jest również życie w luksusach i niedostateczne wsparcie dla własnych, podległych mu ludzi. Nowy przywódca, Al-Barnawi, zachęca do zwiększenia ilości ataków i morderstw wśród chrześcijan, obiecując jednocześnie oszczędzanie muzułmanów.

Abubakar Shekau jednak, po długich miesiącach ciszy, błyskawicznie zareagował na nowe informacje, udostępniając kolejne nagrania, w których zapewnia, że wciąż jest liderem Boko Haram i zamierza prowadzić walkę z Nigerią i całym światem, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. Podkreślił jednocześnie, iż jakiekolwiek morderstwa pośród braci muzułmańskiej należy potępić jako bezcelowe. Oskarżył także Al-Barnawiego o spisek przeciw niemu oraz zdystansował się od tzw. Państwa Islamskiego, choć w dalszym ciągu uznaje Abu Bakr al-Baghdadiego za kalifa.

Dotychczasowe działania Shekau

Historia ataków Boko Haram pokrywa się z historią Abubakara Shekau, który awansował z pozycji porucznika na przywódcę całej grupy w 2009 roku. Wtedy to doszło do pierwszych zbrojnych starć z policją nigeryjską, w wyniku których złapano i zamordowano dotychczasowego lidera Mohammeda Yusufa. Początkowo Shekau też został uznany za martwego, lecz pogłoski te okazały się fałszywe. Od tej chwili dotychczasowy porucznik nie był widziany na żywo, a jedynie w krótkich nagraniach wideo, podczas których regularnie nawołuje do zwiększenia agresji wobec wrogów.

Warto tutaj nadmienić, że Abubakar za wroga uznaje każdego, kto nie zgadza się z jego przekonaniami, a zabijanie ludzi cieszy go podobnie jak mordowanie kurczaków czy baranów. To właśnie Shekau odpowiedzialny jest za wybieranie kolejnych celów i planowanie ataków, których liczba rośnie z roku na rok w zastraszającym tempie. Ataki w Kano, Badze, czy coraz liczniejsze napięcia na granicy z Kamerunem są efektem działalności Boko Haram, a w szczególności jego bardziej militarnego skrzydła, będącego u władzy od 2009 roku.

Fanatyzm Shekau objawia się nie tylko poprzez większą liczbą ofiar, lecz przede wszystkim poprzez brak rozróżnienia. Pomimo, że Boko Haram tłumaczy się bezpośrednio jako “zakaz zachodniej edukacji”, to ofiarami ataków są głównie Nigeryjczycy. Nie tylko wykształceni, lecz również pozbawieni edukacji. Nie tylko chrześcijanie, ale także muzułmanie. Właśnie taki rodzaj polityki skutkuje zarówno tytułem najbardziej morderczej grupy terrorystycznej, jak i konfliktem z ISIS, którego przywódcy wybierają bardziej racjonalne cele.  

Najgłośniejszą akcją przeprowadzoną z polecenia Abubakara Shekau jest bez wątpienia atak na szkołę w Chibok w kwietniu 2014 roku i porwanie niemal 276 uczennic. Pomimo upływu czasu i głośnej kampanii, której przewodziła Michelle Obama (#BringBackOurGirls), terroryści przyznają, iż wciąż przetrzymują ponad 200 dziewczynek, z których większość została zmuszona do małżeństwa. Cały zamach pozostaje wyjątkowy, również z powodu uprowadzenia muzułmańskich kobiet, które do tej pory najczęściej były puszczane wolno w momencie porwania. To mogło być powodem podjęcia decyzji o odsunięciu dotychczasowego dowódcy od władzy. Od momentu ataku niewiele było pewnych informacji o sytuacji pojmanych, aż do chwili rozłamu w Boko Haram. W związku z tym, 14 sierpnia bieżącego roku Shekau opublikował nagranie, na którym pokazuje grupę około 50 dziewczyn ze szkoły w Chibok, oskarżając jednocześnie rząd nigeryjski o śmierć wielu porwanych za sprawą ataków z powietrza. Wygląda na to, że to frakcja przywiązana do starego lidera przetrzymuje porwane, co z pewnością skupi na nich międzynarodowe siły, a w dłuższej perspektywie może skutkować osłabieniem lub nawet rozbiciem grupy dawnego porucznika.

Zaskakujący w całej tej sytuacji pozostaje fakt, że islamiści z Syrii i Iraku twierdzą, iż są w posiadaniu informacji na temat pobytu Shekau, a nawet mają swoich agentów wśród jego osobistej ochrony. W związku z tym bez problemu mogliby się pozbyć niewygodnego lidera, a mimo to pozwalają mu na działania niewątpliwie szkodliwe dla ich interesów. Nie da się jednoznacznie stwierdzić, co kierowało przywódcami terrorystów islamskich. Faktem pozostaje, że wielka siła i rosnąca niezależność Boko Haram w swych działaniach, mogła uświadomić tzw. Państwo Islamskie, iż rośnie mu groźny rywal. Wprowadzenie nowego przywódcy, całkowicie podporządkowanego rozkazom ISIS, przy jednoczesnej obecności starego lidera zarówno osłabia organizację, jak i zwiększa możliwości kierowania nią.

Walka frakcji?

Abubakar Shekau przez ostatnie lata z powodzeniem odgrywał najistotniejszą rolę w świecie Boko Haram, poszerzając zajęte terytorium i zwiększając wpływy. Nagle jednak został odsunięty od władzy przez ludzi, którym sam obiecywał posłuszeństwo i zastąpiony przez Abu Musaba Al-Barnawiego. To stworzyło całkowicie nowy konflikt na terenach północnej Nigerii. Czy w tym wypadku dojdzie do wzajemnej walki dwóch skrzydeł Boko Haram? Czy przede wszystkim międzynarodowe siły, wraz z rządem Nigerii, będą miały łatwiejsze zadanie w zwalczaniu terrorystów? Nie można bowiem wykluczyć scenariusza, w którym obie frakcje będą dokonywać samodzielnych zamachów, wymierzonych nie w siebie, lecz w ludność cywilną. Pojawienie się drugiego lidera o mocnej pozycji powinno skłonić oficjalne władze do odważniejszych działań, zanim tereny północnej Nigerii całkowicie staną się nowym, afrykańskim Państwem Islamskim.  

regulamin

Poprzez kontynuację wyrażasz zgodę na używanie cookies. więcej informacji / more info

Poprzez akceptację wyrażasz zgodę na używanie cookies np. byśmy mogli lepiej dostosować wyświetlanie treści do oczekiwań naszych czytelników. The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij / Close