Ukraiński “supermarket” – nielegalna broń z frontu

Dawid Niewdana

Pistolet Makarowa za 600 zł (160 USD), po negocjacjach – 450 zł (120 USD); AK-47 (popularny Kałasznikow) za 1500 zł (400 USD); możliwe dostarczenie nawet wyrzutni rakiet, jeżeli kupujący jest na tyle cierpliwy. Bliski Wschód? Zdecydowanie bliżej Polski – Ukraina i pokłosie tzw. kryzysu ukraińskiego.

Powyższe dane pochodzą z artykułu Yurasa Karmanau z Associated Press (AP) z 6 sierpnia 2016 roku. Znamienny tytuł (“War turns Ukraine into ‚supermarket’ for illegal weapons” – “Wojna zamienia Ukrainę w ‚supermarket’ z nielegalną bronią”) jest efektem rosyjskiej aneksji Krymu w marcu 2014 roku i rozpoczęcia wojny we wschodniej Ukrainie.

Heorhiy Uchaikin, stojący na czele Ukraińskiego Stowarzyszenia Posiadaczy Broni (Ukrainian Association of Gun Owners), stwierdził, że Ukraina przeistoczyła się w supermarket z nielegalną bronią. Broń jest tu tak dostępna jak pasta do butów w fabryce ją produkującej.

Skąd pochodzi tyle uzbrojenia? Głównie ze wschodu kraju. Część została zdobyta od separatystów, przy czym istotnym jest fakt, że posiadali oni wyposażenie, którego nie używają żołnierze ukraińscy. Karmanau wskazuje tu konkretnie na przykład z czerwca tego roku, kiedy ukraińskie służby bezpieczeństwa przechwyciły ponad 200 wyrzutni rakiet, 3 tysiące granatów i dwa rakietowe miotacze ognia “Trzmiel”. Niemniej jednak, co podkreśla autor artykułu, duża ilość uzbrojenia pochodzi od żołnierzy Ukrainy.

Jak powiedział AP jeden z ukraińskich żołnierzy, zachowując anonimowość, w czasie mobilizacji w 2014 roku poborowi otrzymali jedynie jedzenie. Biorąc pod uwagę niski status materialny części rodzin, broń z frontu okazała się być “walutą” – skutkowało to szmuglowaniem jej ze wschodu Ukrainy do innych części państwa. Wyjaśnienia osób, które zostały złapane na tym procederze są różne: “Zapomniałem oddać”, “To jest tylko do polowań” lub “Wziąłem na prezent dla kolegi”.

Uzbrojenie nie pozostaje jednak w całości na terenie Ukrainy. Pod koniec maja, ukraińskie służby bezpieczeństwa zatrzymały 25-letniego obywatela Francji na granicy polsko-ukraińskiej. Przewoził w swoim samochodzie karabiny AK-47, ładunki wybuchowe oraz wyrzutnie rakiet. Spekuluje się, że zmierzał do Francji celem dokonania zamachu w czasie mistrzostw Euro 2016.

Ukraińskie władze starają się kontrolować ilość broni w cywilnych rękach, jednak przynosi to mizerne skutki. W marcu 2016 roku wezwano obywateli do oddania nielegalnie posiadanej broni. Poskutkowało to zarekwirowaniem 4,5 tys. sztuk broni palnej, 300 pocisków, 250 granatów, a nawet wyrzutni granatów. Jeden z przedstawicieli ukraińskiej policji tę ilość określił jako “kropla w morzu potrzeb”.

regulamin

Poprzez kontynuację wyrażasz zgodę na używanie cookies. więcej informacji / more info

Poprzez akceptację wyrażasz zgodę na używanie cookies np. byśmy mogli lepiej dostosować wyświetlanie treści do oczekiwań naszych czytelników. The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij / Close