Wenezuela – państwo upadające?

Filip Szczepaniec

Obecna sytuacja ekonomiczna i społeczna Wenezueli, kraju o największych złożach ropy naftowej na świecie, jest dramatyczna. W państwie brakuje podstawowych towarów, na ulicach dochodzi do poważnych starć obywateli z policją, a rządzący od kwietnia 2013 roku prezydent Nicolas Maduro nie potrafi znaleźć rozwiązania kryzysu. Coraz bardziej prawdopodobny upadek Wenezueli może mieć poważne implikacje nie tylko dla regionu Kanału Panamskiego, lecz także dla całej Ameryki Łacińskiej.

Szalejący od 2015 roku kryzys gospodarczy, w tym roku bardzo mocno odcisnął swoje piętno nie tylko na gospodarce, ale również na społeczeństwie wenezuelskim. Wenezuelska gospodarka w 95% oparta jest na eksporcie, co w przypadku spadku cen tego surowca na rynkach światowych, spowodowało katastrofalny w skutkach kryzys trwający do teraz.

Walka o przetrwanie

Służba zdrowia w Wenezueli istnieje tylko na papierze, brakuje podstawowych medykamentów oraz lekarzy. Brak elementarnych artykułów żywnościowych i innych potrzebnych produktów wymusza na obywatelach stanie w kolejkach znanych rodem z PRL-u – zwykły obywatel Caracas (stolicy Wenezueli) spędza średnio 35 godzin miesięcznie, czekając w kolejkach po podstawowe dobra, a 82% obywateli jest dotkniętych brakami w jedzeniu. Co bardziej zdesperowani Wenezuelczycy na zakupy jeżdżą do sąsiedniej Kolumbii, powodując niemałe zamieszanie na granicy ze względu na niespotykaną wcześniej liczbę ludzi na przejściach granicznych. Część ludności trudni się także przemytem, głównie benzyny, w celach zarobkowych.

Nie dziwi więc zatem, iż coraz bardziej zdesperowana ludność Wenezueli pokazuje swoje niezadowolenie wychodząc na ulice miast i protestując przeciwko rządom prezydenta Maduro. W porównaniu do poprzedniego roku, liczba demonstracji wzrosła o 24 procent, co daje niemal 19 demonstracji dziennie.

Obecny kryzys nie wpływa również dobrze na bezpieczeństwo kraju, o czym świadczą niepokojące statystyki. Wenezuela posiada jeden z najwyższych na świecie wskaźników morderstw – 1 na 28 tysięcy (drugie miejsce w Ameryce Płd. i Karaibach po Salwadorze – 90 morderstw na 100 tys. mieszkańców). Coraz częściej dochodzi także do porwań, które obecnie, oprócz handlu na czarnym rynku, są najbardziej dochodowym „zajęciem” w Wenezueli.

Ropa, której nie ma

Gospodarka Wenezueli od wielu lat była oparta na wydobyciu ropy naftowej. Szacowane rezerwy „czarnego złota” w Wenezueli to prawie 298 miliardów baryłek (stan na styczeń 2015 roku), co stawia ją pod tym względem na pierwszym miejscu na świecie. Jednak ciągłe wahania na rynku, spowodowane kryzysami finansowymi, a tym samym spadek cen ropy naftowej w latach 2012-15 spowodowały katastrofalne dla wenezuelskiej gospodarki następstwa, których kulminacją jest trwający obecnie kryzys. W radzeniu sobie z powstałym kryzysem nie pomagały administracji wszechobecna korupcja oraz zwykła nieumiejętność zarządzania dobrami.

Jednym z pomysłów na powstrzymanie szalejącego kryzysu była ogłoszona w lutym br. 60-krotna podwyżka cen benzyny. Nie zmieniło to jednak sytuacji, gdyż i tak stawka pozostaje najtańsza na świecie, zaś ludzie nie mają w zasadzie czym jeździć. Prezydent Maduro zdecydował się również na dewaluację narodowej waluty, boliwara, w stosunku do dolara i wprowadził dwa kursy wymiany walut. Nie powstrzymało to jednak wzrastającej inflacji ani spadku kursu boliwara w stosunku do dolara.

Niskie ceny ropy oraz polityczna izolacja nie pozwalają Wenezueli wykorzystać swojego surowca do odbicia się od dna. Na dodatek, jak wskazuje stacja CNN, rząd Wenezueli nie ma planu na zaradzenie temu stanowi – kiedy inni eksporterzy starają się poprawić sytuację, Wenezuela odnotowuje ciągły spadek w produkcji ropy naftowej.

Pogarszająca się sytuacja gospodarcza działa również na inne aspekty ekonomiczne.  Coraz więcej zagranicznych inwestorów wycofuje się z wenezuelskiego rynku, nawet mimo gróźb ze strony prezydenta Maduro. Powoduje to kolejne spadki krajowego PKB oraz gwarancję braku jakichkolwiek innych inwestycji. Ciekawy jest tu przypadek firmy Kimberly-Clark (produkcja artykułów higieny), która z powodu złej sytuacji gospodarczej kraju oraz ogromnej inflacji zaprzestała produkcji, co spotkało się z natychmiastową odpowiedzią władz, gdyż prezydent Maduro nakazał jej natychmiastową nacjonalizację. Citibank zablokował zaś rządowe konta Wenezueli w odpowiedzi na kryzys w państwie.

Ponadto, przyszłość Wenezueli także nie maluje się w jasnych barwach. Raporty Międzynarodowego Funduszu Walutowego (International Monetary Fund, IMF) wskazują, iż szalejąca inflacja (obecnie na poziomie 720%) wzrośnie jeszcze bardziej. Co więcej, prognoza IMF mówi o małym procencie inwestycji oraz  przyroście bezrobocia w latach 2017-19, co nie wróży żadnej poprawy.

Słaba gospodarka to słabe państwo

Kłopoty gospodarcze mają niebagatelny wpływ na politykę, szczególnie w przypadku Wenezueli. Konfrontacyjne nastawienie socjalistycznej władzy administracji prezydenta Maduro wobec Stanów Zjednoczonych, głównego partnera kontynentalnego Ameryki Południowej, oraz jego sojuszników spowodowało izolację kraju na arenie międzynarodowej.

Jedynym argumentem, jakim Wenezuela mogła przeciwstawić się państwom przeciwnym jej polityce, była ropa naftowa. Jednak obniżenie jej cen automatycznie spowodowało spadek  znaczenia Wenezueli jako partnera handlowego i politycznego oraz zatrzymał okres dobrobytu za czasów Chaveza. To właśnie postać charyzmatycznego, socjalistycznego lidera Wenezueli w latach 1999-2013, Hugo Chaveza , miała wielki wpływ wzrost znaczenia tego kraju, a także na obecny kształt wenezuelskiej polityki wewnętrznej oraz zagranicznej. Jego śmierć przerwała jednak okres prosperity Wenezueli, a jego następca, Nicolas Maduro, nie był w stanie utrzymać modelu administracji zostawionego przez poprzednika, czego fatalne skutki widać dzisiaj.

Poważny kryzys odbił się również na stosunkach Wenezueli z innymi państwami Ameryki Południowej. Tego lata Wenezuela, w ramach półrocznych rotacji, miała przejąć przewodnictwo w Mercosur (skrót od pol. Wspólny Rynek Południa), powstałemu w 1991 roku stowarzyszeniu gospodarczemu, do którego należą Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj i właśnie Wenezuela. Jednak pozostali członkowie stowarzyszenia zamierzają zablokować to przewodnictwo, powołując się na kryzys demokracji w Wenezueli (rządy demokratyczne to podstawa członkostwa w Mercosur). Również brak jakichkolwiek prób poprawy stosunków ze Stanami Zjednoczonymi oraz pogłębiający się kryzys ekonomiczny nie dają argumentów do zmiany decyzji państw stowarzyszenia.

Innym problemem jest brak jasnej deklaracji wobec sytuacji Wenezueli ze strony najważniejszego partnera państw Ameryki Płd., Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony nie podniesiono krytyki wobec administracji Maduro, z drugiej nie zadeklarowano żadnej pomocy dla upadającego kraju. Nawet mimo incydentów dyplomatycznych, związanych z aresztowaniami amerykańskich obywateli czy wspomnianej już nacjonalizacji amerykańskiej fabryki, władze Stanów Zjednoczonych nie zareagowały.

Paradoksalnie, kryzys nie wpłynął znacząco na samego prezydenta Maduro, który mimo gwałtownych protestów nie zamierza ustąpić. Nawet przegrane przez socjalistyczne ugrupowanie PSUV (Zjednoczona Partia Socjalistyczna Wenezueli) wybory z grudnia 2015 roku nie zmieniły podejścia Maduro. Mimo konfliktu z opozycyjnym parlamentem i rządem, prezydent nie zamierza ustąpić, co będzie tylko pogłębiało katastrofalną już sytuację kraju. Jedynym wsparciem dla prezydenta jest wojsko, które pełni rolę ostatniego bastionu i właściwie jest gwarantem jego władzy w obecnej sytuacji.

Co dalej?

Potencjalny upadek Wenezueli może oznaczać poważne problemy dla krajów regionu.

Do destabilizacji państw sąsiadujących z Wenezuelą mogą doprowadzić migracje obywateli tego kraju do innych państw w celu poszukiwania lepszych warunków do życia. Już teraz narastają problemy na granicy kolumbijsko-wenezuelskiej, gdyż mnóstwo ludzi udało się do tego państwa w celu zakupu podstawowych towarów. To właśnie granica z Kolumbią jest najdłuższa i tym samym jest najbardziej prawdopodobnym celem migracji ludności z Wenezueli. Z racji trudnych warunków geograficznych, czyli dżungli i trudnego klimatu, granica z Brazylią oraz Gujaną raczej nie będzie oblegana.

Kolejnym problemem, którego skala już staje się poważna, jest wzrost czarnego rynku oraz przestępczości, która może przenieść się na inne kraje. Obroty z nielegalnego handlu różnego rodzaju towarami w Wenezueli sięgają około dwóch miliardów dolarów, a to przy stale pikującej gospodarce może się tylko powiększać. Wzrost przestępczości również może mieć wpływ na inne kraje, szczególnie Kolumbię, która ciągle prowadzi walkę z kartelami narkotykowymi. Rozwijający się w niebotycznym tempie biznes związany z porwaniami dla okupu może doprowadzić do stworzenia potężnego syndykatu przestępczego, którego zasięg może objąć nawet całą Amerykę Środkową.

Obecna sytuacja Wenezueli może zostać również wykorzystana przez światowe mocarstwa, na czele z Rosją oraz Chinami, które mając na uwadze problemy gospodarcze kraju, pożyczkami czy inną pomocą dla Wenezueli mogą przejąć złoża ropy tego państwa, kryjące się pod dnem jeziora Maracaibo. Doprowadziło by to do poważnego konfliktu interesów, gdyż Stany Zjednoczone nigdy nie tolerowały konkurencji w najbliższym otoczeniu, a w przypadku zmiany władzy na bardziej agresywną i zdecydowaną, również mogą włączyć się do „walki” o Wenezuelę, tworząc sytuacją podobną do tej na Morzu Południowochińskim. Czas pokaże jak potoczą się losy Wenezueli, jednak obecnie przyszłość nie zamierza przynieść nic dobrego dla tego kraju.

 

regulamin

Poprzez kontynuację wyrażasz zgodę na używanie cookies. więcej informacji / more info

Poprzez akceptację wyrażasz zgodę na używanie cookies np. byśmy mogli lepiej dostosować wyświetlanie treści do oczekiwań naszych czytelników. The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij / Close