Kto stworzy czwarty batalion? Wzmocnienie wschodniej flanki NATO

Dawid Niewdana

Lipcowy szczyt NATO w Warszawie coraz bliżej, tymczasem nadal trwają gorączkowe dyskusje w samym Sojuszu na temat tego, które państwo weźmie na siebie odpowiedzialność państwa ramowego i stworzenia jednego z czterech batalionów Paktu, które w formie rotacyjnej miałyby wzmocnić obronę Polski i państw bałtyckich. Wydaje się, że z powodu odmowy Francuzów i Włochów to Kanada, obok Wielkiej Brytanii, Niemiec i Stanów Zjednoczonych, przyjmie obowiązek stworzenia czwartego batalionu.

Pierwsze informacje o możliwych czterech batalionach NATO na wschodniej flance Sojuszu pojawiły się na łamach dziennika „Wall Street Journal” 29 kwietnia 2016 roku. Tę informację częściowo potwierdził sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Ashton Carter kilka dni później mówiąc, że jest to jedna z opcji, która jest dyskutowana w ramach NATO, jednak w tamtym czasie nie było jeszcze mowy o konkretnych liczbach. Informacje o tym, że jednak na wschodniej flance znajdą się cztery bataliony NATO zostały ostatecznie potwierdzone m. in. w czasie rozmowy ministra obrony narodowej Polski Antoniego Macierewicza z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem pod koniec maja br.

Presja Amerykanów na pozostałe państwa

W informacji dziennika „Wall Street Journal” z kwietnia pisano, że według anonimowych źródeł w Sojuszu dwa bataliony stworzą Stany Zjednoczone, jeden Niemcy, a jeden (czwarty) – Wielka Brytania. Jednak jak powiedział Douglas E. Lute, ambasador Stanów Zjednoczonych przy NATO, Stany Zjednoczone nie mają zamiaru tworzyć dwóch batalionów. Planujemy stworzyć jeden, natomiast pozostałe trzy są w gestii pozostałych członków Sojuszu.

Czy oznacza to, że Stany Zjednoczone, których wydatki na obronność 10-krotnie przewyższają wydatki Wielkiej Brytanii, drugiej w rankingu NATO pod tym względem, nie zamierzają się przyczyniać do obrony Europy? Należy tu przypomnieć propozycję z lutego 2016 roku, kiedy to Barack Obama ogłosił ponad czterokrotne zwiększenie nakładów finansowych na Europejską Inicjatywę Wzmocnienia (European Reassurance Initiative) do 3,4 miliardów USD. Z inicjatywy tej finansowane są prawie wszystkie działania militarne Stanów Zjednoczonych w Europie, w tym plany wysłania w lutym przyszłego roku pancernego brygadowego zespołu bojowego. Brygada ta będzie się składać z około 4 500 żołnierzy wraz z czołgami i haubicami i będzie rozmieszczona w formie rotacyjnej przez 9 miesięcy na wschodniej flance NATO.

Powyższe działania mogą świadczyć o tym, że Stany Zjednoczone nadal zamierzają pozostać w Europie ze swoimi żołnierzami, jednak inaczej widzą przyszłe role w samym Sojuszu Północnoatlantyckim. Poprzez wysłanie brygadowego zespołu bojowego w przyszłym roku i zapewnienie o stworzeniu jednego batalionu w ramach NATO starają się zmusić pozostałe państwa Paktu to aktywniejszego zaangażowania się w zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Najlepiej opisuje to wypowiedź Baracka Obama z zeszłego, która zostanie poruszona także w dalszej części artykułu, kiedy to prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że amerykańscy sojusznicy w Europie i na Bliskim Wschodzie w zbyt dużym stopniu polegają na potędze Amerykanów. Odmowa stworzenia drugiego batalionu w ramach NATO jest więc próbą zmuszenia pozostałych członków NATO do większej aktywności w ramach samego Sojuszu.

Nowy lider Sojuszu w Europie?

Istotny jest fakt uczestnictwa RFN w tworzeniu jednego z czterech batalionów, które najprawdopodobniej zostaną wysłane na wschodnią flankę Sojuszu. Jest to efekt rozpoczętego już w 2014 roku procesu zwiększania roli Niemiec na świecie, z naciskiem na udział w UE i NATO. Na kilka tygodni przed aneksją Krymu przez Rosję w marcu 2014 roku odbyła się Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa na której minister obrony narodowej RFN, minister spraw zagranicznych i prezydent Federacji podkreślili, by Niemcy zaczęły brać większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo w regionie i na świecie.

Do osiągnięcia powyższego celu niezbędne okazało się stworzenie nowoczesnej i silnej armii, a które to siły zbrojne RFN przez ostatnie 25 lat były systematycznie zmniejszane. Teraz, po raz pierwszy od ćwierćwiecza, Republika Niemiec zamierza zwiększyć liczebność Bundeswehry. Jest to o tyle znaczące, że od momentu upadku muru berlińskiego pod koniec zimnej wojny, Francja i Wielka Brytania obawiały się wzrostu niemieckiej potęgi w kontekście militarnym. Obecnie daje się zauważyć odwrotny trend – wywierania coraz większej presji na Niemcy, by wzięły większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu europejskiego i aktywniej działały w NATO.
Należy również podkreślić naciski ze strony amerykańskiej na Niemcy, by te aktywniej włączały się w bezpieczeństwo europejskie. Jeszcze w zeszłym roku prezydent Barack Obama ubolewał nad faktem, że europejscy i bliskowschodni sojusznicy Stanów Zjednoczonych w zbyt dużej mierze polegają na potędze militarnej Amerykanów i chcą korzyści bez wkładu własnego (tzw. free riders). Podobną opinię, skierowaną już bezpośrednio do Niemców, wyraził kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych Donald Trump. W marcu br. w wywiadzie z sierpnia 2015 roku, odnosząc się do tzw. kryzysu ukraińskiego, powiedział: Gdzie są Niemcy? Dlaczego to oni nie przewodzą w tej kwestii? Dlaczego muszą to robić Stany Zjednoczone?

Niemniej jednak, Niemcy najprawdopodobniej również nie wezmą na siebie odpowiedzialności bycia państwem ramowym dla drugiego batalionu NATO na wschodniej flance Paktu. Podkreślają oni znaczenie tego, że zgodziły się przewodzić jednemu z nich (co wyraził Hans Dieter Lucas, ambasador Niemiec przy NATO), co i tak wydaje się sukcesem biorąc pod uwagę sceptycyzm samych Niemców do rozmieszczania jakichkolwiek wojsk NATO przy granicy z Rosją, by porozumienie NATO-Rosja z 1997 roku nadal pozostało wiążące. Ponadto, trwająca reforma niemieckiej armii również wpływa na niemożność wystawienia dwóch batalionów na wschodniej flance NATO.

Niechęć Europejczyków

Po ujawnieniu informacji o rozmowach w sprawie formowania czterech batalionów, analitycy wskazywali na Francję, która miałaby sformować czwarty batalion. Trzecia w NATO pod względem wydatków na obronność (po Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii) Francja posiada zdolności militarne, które pozwoliłyby jej uczestniczyć w tym działaniu. Niemniej jednak, odmówiła ona bycia państwem ramowym tłumacząc się swoją aktywnością w Afryce i Syrii oraz nieoficjalnie niechęcią wobec tworzenia jakichkolwiek wielonarodowych jednostek w ramach NATO. Ponadto, na co zwrócił uwagę szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) Paweł Soloch, obecna sytuacja we Francji (stan wyjątkowy związany z zagrożeniem terrorystycznym) również nie ułatwia aktywnego działania Francuzów w strukturach NATO. Jak podaje gazeta „New York Times”, anonimowe źródła w NATO twierdzą, że Francja ostatecznie dostarczy zaledwie 150 żołnierzy, którzy wesprą cztery bataliony na wschodniej flance.
Wśród pozostałych kandydatów wymienia się Włochy, Hiszpanię oraz Danię. Włosi jednak na chwilę obecną odmówili przewodzenia czwartemu batalionowi powołując się na ich działalność w ramach Sił Odpowiedzi NATO (NATO Response Force) oraz dalsze cięcia budżetowe. Natomiast Hiszpanie i Duńczycy najprawdopodobniej dostarczą żołnierzy do tworzonych batalionów, jednak nie wezmą na siebie odpowiedzialności państwa ramowego.

Sojusznik spoza Starego Kontynentu?

Najnowsze doniesienia prasowe sugerują, że to Kanada będzie państwem ramowym dla czwartego batalionu NATO na wschodniej flance. Oficjalne decyzje jeszcze nie zostały podjęte, co władze Kanady wyraźnie podkreśliły. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że Stany Zjednoczone prowadzą intensywne rozmowy ze swoim północnym sąsiadem w sprawie przejęcia dowodzenia nad jednym batalionem.

Kiedy w tej kwestii zapadną ostateczne decyzje? Najprawdopodobniej dopiero na szczycie Sojuszu w lipcu opinia publiczna pozna kto zgodził się stworzyć czwarty batalion. Na chwilę obecną wiadome jest, że Niemcy, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wystawią po jednym batalionie. Jeżeli potwierdzą się informacje o udziale Kanady w tworzeniu rotacyjnych jednostek na wschodniej flance, oznaczać to będzie, że jedynym kontynentalnym państwem Europy biorącym większą odpowiedzialność w Sojuszu za bezpieczeństwo wschodniej flanki będą Niemcy.

regulamin

Poprzez kontynuację wyrażasz zgodę na używanie cookies. więcej informacji / more info

Poprzez akceptację wyrażasz zgodę na używanie cookies np. byśmy mogli lepiej dostosować wyświetlanie treści do oczekiwań naszych czytelników. The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij / Close