Incydent na Bałtyku – dzieło przypadku?

Marcin Górka

USS Donald Cook

11 i 12 kwietnia 2016 roku do operującego na międzynarodowych wodach Morza Bałtyckiego amerykańskiego niszczyciela USS „Donald Cook”, na którego pokładzie był m.in. polski śmigłowiec, ponad 20 razy podlatywały na bardzo bliską odległość rosyjskie bombowce frontowe Su-24. Na ujawnionych przez US Navy filmach widać, jak rosyjski samolot niemal zahacza prawym skrzydłem o nadbudówkę amerykańskiego okrętu, wykonując niski przelot z przechyłem na wysokości nie więcej niż 15 metrów nad powierzchnią morza.

Władze Stanów Zjednoczonych oraz dowództwo NATO wyraziły zaniepokojenie incydentem. Rosyjska akcja spotkała się z jednoznaczną reakcją świata Zachodu. Według szefa NATO ten incydent to zachowanie niebezpieczne i nieprofesjonalne. Zaniepokojenie wyraził też Biały Dom. Szef polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski zapowiedział, że władze naszego kraju zastanowią się nad wspólną odpowiedzią z Amerykanami.W związku z incydentem Siergiej Andriejew, ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce został w czwartek wezwany do polskiego MSZ.

Rosyjskie media bagatelizują incydent na Bałtyku. Nic dziwnego – pisze propagandowy „Sputnik News”. Rosyjski sztab wyjaśnił, że samoloty Su-24 wykonywały planowe loty szkoleniowe, a po natrafieniu na amerykański okręt wykonali zwrot, przestrzegając zasad bezpieczeństwa. Obraz na zdjęciach i amerykańskich filmach dowodzi jednak, że była to celowa prowokacja i pokaz siły. Według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej samoloty bojowe, przelatując w pobliżu niszczyciela rakietowego USA, będącego na wodach międzynarodowych na Bałtyku, przestrzegały wszelkich reguł bezpieczeństwa i międzynarodowych przepisów.

Wbrew zapewnieniom oficjalnych władz, Rosjanie nie ukrywają jednak swojego zadowolenia z pokazu siły na Bałtyku. Twierdzą, że akcja ich samolotów była uzasadniona. Propagandowy, prorządowy portal internetowy „Sputnik News”, który jest prowadzony także w polskiej wersji językowej, skomentował właśnie incydent na Morzu Bałtyckim. Mozna tam znaleźć zapis o tym, że: Pentagon i Departament Stanu USA są bardzo zirytowani zachowaniem pilotów rosyjskich sił powietrznych na niebie nad Morzem Bałtyckim. Przypomina jednak okres zimnej wojny dowodząc, że taki incydent to jeden z wielu, do jakich w tym czasie dochodziło. Weterani Sił Zbrojnych ZSRR, którzy pamiętają wydarzenia z czasów „zimnej wojny”, tylko wzruszają ramionami – nic dziwnego na niebie nad Morzem Bałtyckim nie miało miejsca, tego rodzaju sytuacje miały miejsce w tamtych czasach dość często i amerykańskie siły powietrzne przelatywały nad radzieckimi okrętami bynajmniej nie rzadziej. Najwyraźniej w ciągu ostatnich 20 lat wojskowi USA odzwyczaili się od tego, że ktoś może ich, jak to się mówi, „pogłaskać pod włos” – podaje rosyjski portal prorządowy.

Ale zaraz dziennikarz „Sputnika” dodaje, że – to amerykański niszczyciel prowadzi ćwiczenia w bezpośredniej bliskości od Rosji, a nie odwrotnie. Dlatego chęć przedstawicieli rosyjskich sił powietrznych, aby wyjaśnić, po co „Donald Cook” tu przypłynął i co tutaj robi, jest naturalna i uzasadniona.
„Sputnik News” daje też jasny sygnał, że akcja samolotów na Bałtyku miała być także pokazem rosyjskiej dominacji. Przypominany jest tutaj podobny incydent na Morzy Czarnym, do którego doszło w kwietniu 2014 roku. Wówczas Su-24 przelatywały prowokacyjnie blisko obok dokładnie tego samego niszczyciela. Jak czytamy – na pokładzie Su-24 był wówczas zainstalowany system radioelektronicznego zagłuszania „Chibiny”, który wyłączył na „Donaldzie Cooku” radar i system kierowania bronią. Następnie niszczyciel całkowicie stracił szybkość i z wielkim trudem dotarł do wybrzeży Rumunii. Dziennikarze „Sputnika” podali też kompletnie wyssaną z palca informację, że po tej akcji 27 członków załogi USS David Cook złożyło wnioski w sprawie przeniesienia z niszczyciela – aż tak silne wrażenie zrobiło na nich spotkanie z rosyjskim samolotem – pisze „Sputnik”. Sami przyznają jednak, że nie mogą tej wiadomości potwierdzić.

***

Najnowszy incydent wydarzył się na wodach międzynarodowych w odległości 70 mil morskich (ok. 130 km) od Kaliningradu. USS Donald Cook wyszedł w poniedziałek z portu w Gdyni. Szef MON Antoni Macierewicz ocenił, że przeloty rosyjskich samolotów bojowych  były prowokacją skierowaną przez Rosję do Polski i Stanów Zjednoczonych oraz NATO. – Na pewno będzie bardzo jasna odpowiedź ze strony rządu polskiego. Jest oczywiste, że jest bardzo zdecydowane stanowisko Stanów Zjednoczonych, zapewne pozostali sojusznicy zrobią także to, co jest niezbędne w takiej sytuacji – powiedział minister dziennikarzom.

regulamin

Poprzez kontynuację wyrażasz zgodę na używanie cookies. więcej informacji / more info

Poprzez akceptację wyrażasz zgodę na używanie cookies np. byśmy mogli lepiej dostosować wyświetlanie treści do oczekiwań naszych czytelników. The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij / Close